sobota, 21 lutego 2026

Kuśtyczka vel niedoszła zakonnica

Równiutko tydzień temu skręciłam staw skokowy na jakiejś nierówności terenu. Ból był silny, lecz krótkotrwały, chociaż przez wszystkie te dni dało się odczuć, że noga nie jest w normalnym stanie.
Dziś szłam pospiesznym krokiem na przystanek autobusów miejskich i w drodze - trrrrach! Ta sama noga znowu powinęła się na jakimś wyboju. Aż zawyłam z bólu. Po chwili przeszło nieco, ale stwierdziłam, że lepiej "pokazać się" lekarzowi.

Tym oto sposobem trafiłam na SOR, co zajęło mi jakieś dwie, może trzy godziny. Staw prześwietlono, przepisano ortezę i środki przeciwzakrzepowe, które osobiście mam sobie wstrzykiwać w brzuch lub kogoś o to poprosić. Może przełamię opory i spróbuję sama, bo to podobno żadna filozofia. Na zwolnienie z pracy się nie zdecydowałam, bo dość już się nachorowałam w minionym roku. Nie jestem aż tak chora, by nie dotrzeć samodzielnie do swojej biblioteki bez ortezy i dopiero na miejscu ją włożyć. Do pracy mam dziesięć minut piechotą.

A miałyśmy dzisiaj z koleżanką zwiedzać miejscowy klasztor Niepokalanek. Przewodnicy turystyczni zorganizowali oprowadzanie po obiekcie z okazji swojego dorocznego święta.

Zabytki i interesujące obiekty naszego miasta w większości zwiedziłam po kilka razy, ale ten klasztor pozostawał mi nie znany. Usytuowany jest w takim miejscu, że zawsze sprawiał wrażenie bardzo odizolowanego i jakoś nigdy nie śmiałam wejść na jego teren. Mieszkam też od niego dosyć daleko.
Pewien mój znajomy, gdy się dowiedział o moich dzisiejszych planach, napisał mi: "Tylko zakonnicą nie zostań", więc raczyłam mu donieść, że siły nieczyste czuwały, by do tego nie doszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz