wtorek, 14 stycznia 2020

Zwykła, najzwyklejsza radość

Dzień dobry! :)
Kilka lat temu ktoś mi podpowiedział, abym załozyła sobie gruby zeszyt i notowała w nim wszystkie pomysły na "doła" jakie tylko przyjdą mi do głowy. Zmienne nastroje są bowiem moim dużym problemem, a gdy się już człowiek znajdzie w ciemnej dolinie, zwykle nie pamięta, jak w gruncie rzeczy nietrudno z doliny się wydostać.
Kupiłam zatem najpiękniejszy notes, jaki znalazłam w księgarni, duży i grubaśny jak się patrzy, ulubiony cienkopis, bo jakże celebrować pisanie byle jakim pisakiem - i ochoczo zabrałam się do notowania.
W zeszycie tym było wszystko, poszłam zbacznie dalej niż spisywanie pomysłów na chandrę. Notowałam wszystko, co pozytywne, choćby skończone błahostki. Były i zabawne powiedzonka syna, i przepisy na smaczne drobiazgi, takie co to w pięć minut poprawiają humor, gdy dzień chmurny i mglisty, i podnoszące na duchu sentencje wielkich oraz całkiem zwykłych ludzi.
Spisywałam też, wzorem Jamiego z "Pollyanny", radości, jakie mnie spotykały. Kolekcjonowałam je niczym perełki i nie było niemal dnia pozbawionego tychże.
Uwierzcie, zeszyt był prawdziwym przyjacielem i choć z czasem spowszedniał, zarzuciłam systematyczne pisanie, do dziś nie potrafię go otworzyć bez uśmiechu.
Dlaczego o tym piszę?
Bo dziś przyszła mi ochota zanotować moje drobne wielkie radości na blogu. Oto one:

- syn ma ferie zimowe, więc mogłam pospać pół godzinki dłużej, a śpiochem jestem nie lada;
- cudna, słoneczna, niemal wiosenna pogoda. Ja jestem na baterie słoneczne!;
- jest już widno, gdy wychodzę z pracy ; niedługo będzie można cieszyć się słońcem całe popoludnia. To prawie jak zmartwychwstanie po zimowym mroku!;
- na Youtube przygrywa mi Edward Simoni. Uwielbiam fletnię Pana;
- po kilku latach jakiejś intelektualnej niemocy przeczytałam szybko i sprawnie kilka książek. Z pasją i bez rozkojarzenia.
- dostałam trzy małe ciasteczka od koleżanki z pracy. na miły początek dnia;
- od miesiąca pracuję u nas moja Ulubiona Sąsiadka. Odbywa staż, a to dzięki mojemu wstawiennictwu. Fajnie komuś chociaż odrobinę pomóc i świetnie mieć w pracy "swojego" człowieka.

...A najfajniej na świecie jest czuć zwykłą, najzwyklejszą radość życia. Jest mi dobrze :)
Czego i Wam życząc, zmykam do swoich obowiązków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz