Mam kolejne obserwacje na temat mojego codziennego funkcjonowania.
Nie uniknę chyba zniżek (tak je nazywam), które, trudno mi już powiedzieć, czy wynikają z przyczyn organicznych, po prostu ze szwankującej neurologii, czy też z jakichś podświadomych pobudek, urazów, błędów w myśleniu.
Czasami byle drobiazg wytrąca mnie z równowagi. Rzucone przez kogoś, zupełnie bez złej intencji słowo, uderzające w mój jakiś czuły punkt ; moje własne nieprzemyślane wypowiedzi, których inni już nie pamiętają, a mnie ciągle przykro, że się z czymś niepotrzebnie wyrwałam. Gdy jeszcze do tego dojdzie zwyczajnie gorsze samopoczucie, zmiana pogody - bywa ciężko.
Dziś jestem zmęczona, sfrustrowana tym i niezadowolona z siebie. Martwię się tym, że nie daję rady normalnie żyć, wypełniać obowiązków, aktywnie cieszyć się życiem. Czuję się gorsza od innych.
Mam różne zainteresowania, nie mogłabym żyć tylko pracą i obowiązkami, więc często realizuję się kosztem tych ostatnich. Gdy znowu mam czas na różne prace, nie zawsze mam na to siłę. Bywam zmordowana i senna.
A tyle miałam marzeń i aspiracji! Nie dam rady im sprostać! Jakie to przygnębiające.
Bardzo też mnie boli, że nie mam z kim serio o tym porozmawiać.
Masz grupę, tam rozmawiaj. Nie robisz tego?
OdpowiedzUsuńNie będę ciągle wybiegać przed orkiestrę, ale owszem zamierzam poruszyć pewną sprawę. Na razie wymieniłam "wrażenia" z kolegą.
UsuńNa blogu chyba nie zabronione.
U mnie na terapii grupowej niezalecane było spotykać się poza grupą i gadać. Ale z obcymi można pogadać, oczywiście tak, by nie naruszyć prywatności niczyjej.
UsuńPrzecież gadam o moich sprawach. O ludziach z grupy nie napisałam tu ani słowa.
UsuńOk, myślałam, że kolega z grupy ;)
UsuńKolega z grupy, owszem. Nikt nam nie zabrania na oddziale tego typu rozmów.
UsuńP. S. Rozmów luźnych, przy kawie na przykład.
OdpowiedzUsuń