czwartek, 5 listopada 2026

Daj kurze grzędę

Lubię tę moją przestrzeń, ten mój czas, to moje życie. Swoje zwyczaje, swoje zajęcia i swój święty spokój.

Umyłam właśnie naczynia, poskładałam ubrania, zaraz sobie przygotuję jakieś ubranie na jutro i zrobię sobie regularną kąpiel, żaden tam prysznic. Kot nakarmiony i zadowolony, umościł się w kuchni na pralce - u mnie pralka stoi w kuchni, bo w łazience za ciasno - na którą zarzuciłam jakiś ciepły i miękki materiał we wzorek. Chyba mu tam ciepło.

Przeglądałam dzisiaj domy na sprzedaż w moim mieście. Marzy mi się prywatność bez sąsiadów pod oknami, za to z możliwością wylegiwania się na leżaku bądź kocyku przed domem. Znalazłam świetne lokum, w superlokalizacji, na spokojnej uliczce, dość jednak blisko centrum miasta. Dom ma dwa pokoje, spiżarkę. przedsionek i najprawdziwszy strych do własnej dyspozycji. Na podwórku garaż oraz piwnica. Ile przestrzeni! Moje aktualne lokum jest maleńkie i kiedy suszę pranie w domu, jest ciasno. Taki strych - marzenie!
Niebawem jednak zeszło ze mnie powietrze. Dom nie ma bieżącej wody, brakuje też łazienki, ubikacji. Toaleta znajduje się na podwórku, dziesięć metrów od domu. W "ostatecznej ostateczności" mogłabym znieść i to, zanim zgromadzę środki na doprowadzenie wody. W najtrudniejszych warunkach można zorganizować sobie czyste i schludne warunki, ale gdy pomyślałam o pralce automatycznej... Przecież bez wody bieżącej ani rusz, a pranie ręczne jednak mi się nie uśmiecha. Z żalem rezygnuję z tej oferty.

Swoją drogą wiele różnych znaków próbuje mi chyba powiedzieć: Tu  twoje miejsce i nie kombinuj.
Ilekroć rozważam swoją sytuację, warunki mieszkaniowe, okazuje się, że gdzie indziej mój kot nie byłby tak bezpieczny jak na naszym podwórku, zwykle w ogóle nie ma mowy, by wychodził na dwór, a przecież jest do tego przyzwyczajony. Mojego obecnego mieszkania nie obawiam się zamknąć i zostawić na dłużej, bo bliskość sąsiadów dosyć skutecznie ogranicza zakusy złodziei. Choć się czasami na tych moich współmieszkańców irytuję, dzięki nim nie czuję się tu samotna, zawsze mam do kogo zagadać. Na leżaczku może się nie rozwalę na podwórku, ale mam ten swój stolik przed domem do czytania książek i picia kawy na świeżym powietrzu.
Trudno tego nie docenić. Ale wiadomo: daj kurze grzędę... 😉

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz