Dzisiaj czuję zmęczenie, potrzebuję odpocząć, więc w ramach obijania się znowu otworzyłam blog.
Zaszalałam porządnie, bo zapisałam się na trzy wycieczki z PTTK, w tym dwie w nadchodzący popiątek. W sobotę jadę na Roztocze, a w niedzielę na słynny ponoć odpust w bieszczadzkiej Łopience. Wahałam się co do tej drugiej (co roku jeżdżą, może jednak wybrałabym się innym razem), ale koleżanka z pracy zachwala Łopienkę jako miejsce pełne uroku.
Nie piekę dzisiaj chleba. Kuchnia u Marty stawia dzisiaj na mleko i płatki oraz kaszę. Na jutrzejszy obiad wielka improwizacja.
Dziś ogłaszam urlop... menstruacyjny. Podobno gdzie niegdzie postuluje się takowe.