Wreszcie dorwałam buty na zimę. Polowałam na nie od dłuższego czas, bo starym, w których przechodziłam kilka sezonów, nie tylko zaczęła odklejać się podeszwa, co jest zupełnie do naprawienia, nawet własnym sumptem, ale i pękać "skóra" na wierzchu . Pora na wymianę poczciwych traperów. Zdobyłam też wczoraj za grosze inne potrzebne rzeczy i uważam, że już się "obkupiłam" w to, na czym najbardziej mi zależało. Teraz chciałabym podjąć wyzwanie i wystawić na sprzedaż rzeczy nieużywane, nielubiane. Odkąd, na przykład nastała moda na plecaczki w bardziej eleganckim wydaniu, zupełnie nie mam ochoty na torebki. Lubię i cenię wygodę, cieszę się, że dziś elegancja nie musi być sztywna. Na supereleganckie imprezy nie chadzam, chwała Bogu.
Wreszcie jest w domu Synuś. Siedzi teraz cicho w swoim pokoju - ale jest.
Wreszcie pożyczyłam od siostry tak zwaną podkaszarkę i jutro pierwszy raz w życiu użyję tego urządzenia na mojej działce. Podobno by radykalnie i bez większego wysiłku pozbyć się chwastów, nie trzeba nawet ich wykopywać, ale sprawić, by obumarły razem z korzeniami przez tzw. ściółkowanie. Można nawet zostawić na działce skoszone rośliny, przykryć je następnie kartonami, potem na przykład sianem. U siostry na działce jest sporo siana zamokłego na deszczu z powodu braku dobrego miejsca do przechowywania. Obiecała mi je odstąpić. To wszystko przez zimę przegnije i użyźni glebę.
Wciąż poczytuję blog o oszczędzaniu i godnym życiu bez kasy. Oszczędność to spore pole do kreatywności i niemal sportowe wyzwanie. Hańbo nad hańbami, w mijającym tygodniu oszczędnością i gospodarnością niezbyt się popisałam, ale obiecuję sobie większą uważność. Aż wstyd publicznie wyznać, że garnek z pozostałymi z obiadu ziemniakami stał w kącie lodówki całkowicie zapomniany. Gdy do niego zajrzałam, nie pozostało mi nic innego jak ziemniaki wyrzucić.
W sobotę siostra, jak zwykle, zaprasza na działkę, ale ponieważ nie potrzebuje już pomocy przy pracach, zdecydowałam, że zostanę jutro w domu. Zadbam o ogródek, może wreszcie umyję okna. I może też, jeśli pozwoli pogoda, spróbuję jazdy na rolkach na naszych bulwarach.
Przyjemności też warto zaplanować, by uniknąć odkładania ich na wieczne "kiedyś".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz