poniedziałek, 12 października 2026

Poniedziałek

Dzisiaj zostałam w domu, poprosiłam o urlop moją kierowniczkę. Jakieś sensacje żołądkowe ganiały mnie w tę i z powrotem, wiadomo, dokąd, już ciemnym porankiem. Większość dnia przespałam i dopiero teraz zaczynam żyć, a zbliża się siedemnasta. Zjadłam kleik ryżowy z dodatkiem płatków owsianych. Smaczne to nie było, lecz byle tylko coś w żołądku mieć i podnieść nieco energię. Powolutku wraca mi chęć do aktywności.

Do nieobecności syna, jak widzę, muszę się za każdym razem przyzwyczajać na nowo. Dam sobie radę, bo to już nie pierwszyzna. Myślę, że mój wczorajszy spadek nastroju był po prostu pierwszym sygnałem dzisiejszych niedyspozycji. Ciało i duch korelują bardziej, niż to się wydaje.

I właściwie nic więcej nie mam teraz do powiedzenia. W domu spokój i przestrzeń do dowolnego zagospodarowania. Należy to docenić. Wybieram Monikę Szwaję, a potem się zobaczy. Od Facebooka im dalej, tym lepiej, bo język i paluchy świerzbią, a co komu po moich opiniach.

Odbyła się w J. na Podkarpaciu manifestacja przeciw imigrantom. W tym regionie rzuca się, niestety, w oczy konserwatyzm i rzecz stokrotnie gorsza - podatność na jego manipulacje. Już 30 lat temu stwierdził mój Tata, że mieszkają tu "staroświeccy" ludzie. Do końca tych generalizacji nie popieram, ale widzę tego wiele. To zaś, co się dzieje ostatnio, sprawia, że wstyd mi za moje miejsce zamieszkania.

Przeraża, jak bardzo pospolite huligaństwo okazuje się mieć wpływ na dzieje. To już w historii było!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz