wtorek, 13 października 2026

Prywatne innowacje

Przydarzył się i mnie błąd ortograficzny na blogu. Przed chwilą poprawiłam.

Poza tym postanowiłam wziąć się za siebie i uważniej przyjrzeć się swoim codziennym wydatkom. Dziś zapisałam pierwsze. Postanowiłam też nie iść na łatwiznę i unikać jedzenia w mieście oraz kupowania gotowych dań. Samotne popołudnia i wieczory są czasami trudne, dłużą się, więc sprzyjają kuchennej twórczości. Lubię gotować, mimo iż czasami ulegam lenistwu.

Szaleję ostatnio w szmateksach, że zgroza. Dziś wstąpiłam do jednego bez planu i znalazłam brązowe trapery (czarne już mam). Po namyśle wzięłam, bo porządne, skórzane i po obniżce ceny (22 zł., co to jest!). Lubię mieć możliwość wyboru. No, dobra.... jeszcze szerokaaaaśne  zwiewne spodnie na przyszłe lato. I już chyba naprawdę jestem "obkupiona", jeszcze tylko na granatową apaszkę wciąż poluję. Małą chcę, żeby dała się nosić zawiązana na nadgarstku albo dyndająca u szlufki spodni bądź spódnicy.
Lubię w garderobie fantazję, swobodę, wygodę. Jakiś urok ma ta cała biurowa elegancja, którą mogłabym realizować w pracy, ale to dobre na chwilę. Jeżeli zdarza mi się tak ubrać, natychmiast po powrocie do domu, zmieniam z ulgą ten rynsztunek na bardziej swobodny.

Będę się powolutku przymierzać do wyprzedawania rzeczy nietrafionych, bo i takie posiadam: za duży żakiet, ładne, lecz niewygodne buty, które tylko raz nałożyłam i już kilka lat leżą w piwnicy...
Skoro mowa o żakietach, założyłam dziś pierwszy raz taki jeden czarny, chyba wełniany, albo z domieszką wełny. Jaki cieplutki! Do tego dorzuciłam szal typu paszmina w intensywnym różu i pozwoliłam by mi dyndał przez ramię. Ot, mała rzecz, a cieszy.

Mam też w planach drugie podejście do wynajęcia garażu. Pierwsze się nie powiodło, bo znajomy spasował, na widok ciasnego przejścia do piwnicy, gdzie zamierzałam przenieść stary regał z garażu. Koniec końców poprosiłam brata o rozkręcenie mebla, po czym brat stwierdził, że nie warto go montować z powrotem, bo drewno mocno już wypaczone. Tak więc odpada przeprowadzka regału, ale za to potrzebuję go przewieść do PSZOK-u (Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych). Za pomoc oferuję pierwszy miesiąc wynajmu gratis.
Mógłby mi pomóc syn, ale jakoś ciągle były inne plany, a teraz nie ma go w domu. Zresztą syn nie ma możliwości wywiezienia mebla. Nie posiada ani samochodu, ani prawa jazdy jeszcze.

A jutro spotkanie grupy wsparcia, do której zaprosił mnie Boguś. Nie wiem, czy on tam jutro będzie, bo nie zawsze ma wolny czas, ale ja bez względu na to wezmę udział w spotkaniu, bo jestem go bardzo ciekawa. Jest płatne, ale przeżyję.

Synuś zadzwonił do mnie przed chwilą. Porozmawialiśmy, a potem przesłał mi zdjęcie jesiennego kota ; brązowe elementy umaszczenia idealnie współgrają z dywanem zżółkłych liści.
Oboje żywimy sympatię do kiciusiów. Były w naszym domu przez prawie całe syna życie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz