niedziela, 1 listopada 2026

"Grobbing"

Blog jest dla mnie formą terapii. Wygadam się na nim, zajmę czas, wyrzucę, co cieszy i boli.

Dzisiaj zmarzłam na cmentarzu. Ubrałam się trochę za lekko, a potem długo siedziałam przy grobie rodziców, rozmawiając przez komunikator w telefonie z ciocią. Pokazałam jej dokładnie grób, gdzie pochowano jej siostrę, bo na pogrzebie ciocia być nie mogła (była pandemia, ciocia mieszka za granicą), a i teraz niełatwo jej przyjechać. Coraz starsza jest...
Zmarzły im ręce od trzymania telefonu, potem poczułam, że cała jestem wychłodzona. Wróciłam do domu, ale od tamtej pory nic mi nie pomaga. Wciąż czuję rozbicie i znużenie, stopy cały czas zimne, chociaż okrywam się kocem. Dopiero teraz, gdy już ostatecznie położyłam się na nocny spoczynek i jestem grubiej przykryta, czuję, jak do stóp wraca krążenie. Do wigoru jednak mi daleko.
Chętnie pobyłabym jeszcze z dzień w domu, ale trzeba jutro wracać do pracy. No, trudno.

Planowane ponowne wyjście wieczorem odpuściłam, choć jestem  niezadowolona, że nie dopełniłam naszej corocznej tradycji - wizyty z synem już po zmroku na grobach. Obiecaliśmy sobie nawzajem, że pójdziemy w innym dniu, może gdy syn przyjedzie na kolejne listopadowe święto.

Święta, obchody, uroczystości - jakie to wszystko, prawdę mówiąc, umowne. Czasami zadaję sobie pytanie, po co to wszystko, skoro i tak to, co najistotniejsze, pozostaje ukryte w sferze emocji. A z drugiej strony - uczono mnie, że takie właśnie rzeczy jak celebrowanie, obrzędy, cała kultura - to czyni nas ludźmi.
Przyznam: nie kupiłam dzisiaj ani znicza, ani kwiatów, uznałam, że liczy się co innego, ale jakiś pusty był ten grób rodziców. Chyba odwiedziłam ich dziś jako pierwsza i widziałam, że jakoś nikt nie wyczyścił płyty... Siostra pewnie nie miała czasu, a brat... cóż? brat nigdy nie był pracusiem. Całą rodziną jesteśmy zgodni, że nie potrzebujemy nikomu niczego udowadniać, a jednak odezwał się we mnie jakiś wyrzut sumienia.

Podobno szykują się w Polsce jakieś zmiany w prawie dotyczącym pochówków, dopuszczalne staną się inne formy niż dotychczasowe.

Mogłabym być pochowana pod drzewem, albo z nasionami drzewa, "żeby mnie niosło ku górze" (Danuta Wawiłow). Szumiałabym w liściach, a na moich gałęziach przysiadałyby ptaki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz