piątek, 10 lipca 2026

Meldunek z pościeli

Nic specjalnego nie mam dzisiaj do napisania. Ot, zwyczajny, wolny dzień, niespieszne przedpołudnie w pościeli. Cieszy mnie perspektywa czasu dla siebie, nie chcę go jednak zmarnować i "przebimbać".

Wzięłam się znowu za kurs korekty. Jakoś zeszła ze mnie presja i przymus, co ogromnie ułatwia mi pracę. Nie wiem, dlaczego z takim trudem szło mi to dawniej. Powodzenie mnie dopinguje!

Koleżanki i koledzy z hospitalizacji założyli grupę  do komunikowania się przez WhatsApp. Nie wiem, na jak długo starczy im zapału do rozmów (znam te zapały z niejednego doświadczenia), ale cieszy mnie możliwość osłodzenia sobie samotnych domowych wieczorów. Koledze, z którym relację bardzo sobie cenię, powiedziałam, że nie gryzę i żeby się odzywał, kiedy przyjdzie mu ochota. Jest dla mnie szczególnym towarzyszem z oddziału przez wspólne zeszłoroczne wspomnienia i pewne podobieństwa we wrażliwości oraz spojrzeniu na wiele spraw.

Zastanawiam się, dlaczego tak wiele w moim życiu pragnień, marzeń, a tak mało realizowania. Chciałabym to zmienić, przecież czas ucieka. Tymczasem ociągam się, nawet gdy sprawa jest przyjemna i wartościowa, blokuję się rzeczywistymi i wyimaginowanymi przeszkodami. Rasowa prokrastynacja.

Powzięłam pewne postanowienie na najbliższe dni, ale pochwalę się dopiero, gdy mi się uda wcielić je w czyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz