piątek, 6 marca 2026

(P)o D.

Pisałam kiedyś o swoich silnych dość rozterkach dotyczących D.
W końcu czas pokazał. Znajomość spokojnie dogorywa. Bez kłótni i dramatów, lecz ewidentnie kontakt się rozluźnia.

Nie jest łatwo krótko, zwięźle i bez pewnego okrucieństwa pisać, co przeszkadza mi u D. więc już to pominę.

Bardzo mi się poprzez zestawienie tej znajomości z innymi pokazuje, jak warto nie zdawać się na przypadek w dobieraniu sobie towarzystwa. Dobrze jest wybierać ludzi świadomie, szukać tego, co łączy, ale nie za szybko wchodzić w swoje światy. Mnie jednak potrzebna jest odrobina dystansu, stopniowanie zażyłości, częstości i intensywności kontaktów. Z czasem samo się pokazuje, z kim mi bardziej, a z kim mniej po drodze. Z D. było jakoś tak za szybko, od razu za blisko. Nie żałuję, bo mamy teraz wiele miłych wspomnień, ale wcześniej, nawiązując przyjaźnie po swojemu, nie przeżywałam rozczarowań, jakie spotkało mnie z D. Z natury należę do osób powoli wchodzących w relacje i po tym odstępstwie stwierdzam, że "ustawienia fabryczne" mają głęboki sens.

Ale może jednak to doświadczenie było mi potrzebne? Poszerzyło horyzonty, perspektywę, dostarczyło lekcji i wiedzy o ludziach? I jednak dodało pewności siebie, pozwalając przekroczyć dawne przyzwyczajenia.

Dziś, dzięki temu, czego nauczyła mnie D. śmielej wychodzę do ludzi. To cenne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz