niedziela, 6 września 2026

Co by było, gdybym...?

Strzeliło mi coś do głowy, ale się jeszcze waham, czy za tym pójść.

Może i pójdę. Eksperymentalnie.

Otóż prośby o postawienie wirtualnej kawy na blogach uważałam za cokolwiek niemoralne. Jakże pobierać pieniądze za coś, co robi się dla czystej przyjemności, co i tak robiłabym (i przecież robię) nie otrzymując za to ani grosza? Częściowo to przekonanie rewiduję... ale częściowo tylko.

Pierwszy raz zadziwiłam się u Minimalismmo. Uzasadniła swoją prośbę, że wiele czasu poświęca na prowadzenie bloga, wymaga to od niej wkładu pracy - te wszystkie zdjęcia, czasami zapewne poszukiwanie materiałów np. do artykułu o nadchodzących trendach na jesień... No, ale kto - i co -  jej każe to robić? I znowu "no, ale...". No, ale pracy zawodowej też nikt nam nie każe wykonywać. Wychodzi na to, że to kwestia wolnej woli: chcesz - zarabiaj, nie chcesz - nie.

Pojawiła się we mnie chęć sprawdzenia: czy ktokolwiek uważa, że moja pisanina ma jakaś wartość dla kogokolwiek poza mną samą? Czy ktoś to czytuje i powraca w to moje miejsce. Tak, wiem, że niektórzy to robią, ale jednak mam ochotę przekonać się, czy są to pojedyncze osoby, czy grono czytelników jest większe.

Kolejnym powodem jest potrzeba i chęć weryfikacji:

Od bardzo dawna słyszę, że pisanie wychodzi mi nieźle, że mam w tym kierunku zdolności i powinnam poważniej o tym pomyśleć. Zdaję sobie sprawę, że mam "dryg", chociaż do samouwielbienia mi daleko, świadoma jestem własnych niedoskonałości. Szukając potwierdzenia bądź zaprzeczenia na GPT i Gemini, przeczytałam, że serio mogłabym pomyśleć o uczynieniu ze swoich zainteresowań i umiejętności źródła zarobku.

I tak "se" myślę... A gdybym i ja poprosiła o złotówkę na wirtualną kawę? Chociażby zupełnie symbolicznie (chociaż za milion dolarów bynajmniej się nie obrażę 😉 ) na znak, że moje pisanie ma sens, wartość i na coś się ludziom przydaje, że faktycznie mogłabym gdzieś z tym wyjść do ludzi.

A może po prostu zostawicie mi jakieś informacje zwrotne?

Za grosz się nigdy nie pogniewam, ale oprócz pokonania wszystkich obiekcji, musiałabym też zapoznać się z instalowaniem takiej funkcji na blogu. Ale zapewne to proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz