niedziela, 6 września 2026

Takie tam...

Niezbyt często zdarza mi się popełnić kilka postów jednego dnia, dziś jednak jest taki właśnie dzień.

Zbliża się wieczór i już raczej nie zdążę wybrać się na spacer polnymi ścieżkami wzdłuż torów. Nic to, pójdę innym razem i postaram się, by nie odkładać tego w nieskończność. Chcę zobaczyć, co się dzieje z kaliną o tej porze roku. Jakoś mi ta kalina utkwiła w głowie podczas zeszłorocznych spacerów z Rikiem, psem koleżanki, który trafił wtedy pod moją opiekę. Kaliny wcześnie zupełnie nie rozpoznawałam, ale dobrze znam wiersz Lenartowicza, jak "rosła liściem szerokim". Zauroczyłam się też odsłuchaną w internecie piosenką do tych słów. I został mi sentyment. Tak już mam, że różne emocje kojarzą mi się z bardzo konkretnymi rzeczami i odwrotnie. Czasami jest to zapach, czasem piosenka, czasami zapamiętany widok. Kalina stała się takim moim wyzwalaczem sentymentów. Mam ich wiele.

No, więc z kaliną spotkam się innym razem i potraktuję to jak punkt w kalendarzu. Chcę "zaliczyć" spacer w ten graniczny czas. Tak lubię przełomy w przyrodzie, te ledwo dostrzegalne anonse kolejnych pór roku. Nazywam to chwytaniem ich na gorącym uczynku.

Dziś zostaję w domu. W kuchni krzątałam się sporo czasu. Przygotowałam zapiekankę z kupionych w sklepie ścinków wędlin i przedwczoraj ugotowanych ziemniaków ; część ich poszła do piątkowego obiadu i wczorajszej mojej kolacji, ale sporo jeszcze zostało. Lubię tak gotować "na zakładkę", skraca to czas przyrządzania kolejnych posiłków. W piekarniku "dochodzi" placek ze śliwkami. Śliwki, ich zapach to też wyzwalacz moich dobrych emocji. Resztę owoców miałam wykorzystać do powideł, ale nie zostało ich już wiele ; jeszcze z jedno claffoutis albo biszkopt i będzie po nich. Raczej to drugie, bo cierpiąc na przewlekłe zmęczenie, długo biszkoptu nie piekłam, nie chciało mi się.

Uśmiałam się z tego mojego pieczenia, bo przed chwilą okazało się, że owszem, uruchomiłam piekarnik, ustawiłam czas pieczenia, tylko zapomniałam o temperaturze! Zero stopni raczej pieczeniu nie sprzyja.

Jutro do pracy, będzie okazja coś ładnego na siebie wrzucić 😊 Mam parę naprawdę fajnych (jak dla mnie) zdobyczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz