No, więc, drogi pamiętniczku...
Zdania od "Więc", "A więc", "No więc" podobno się nie zaczyna, ale pozwolę sobie mieć to w nosie.
No, więc, a zatem, Drogi mój Pamiętniczku, mam dzisiaj humor znakomity! Bez ważnych... No, dobra, powody zapewne są ważne, ale zdecydowanie skromne - nic spektakularnego. I dobrze mi z tym!
Te wszystkie moje wglądy, odkrycia i wdrażanie "samopomocy" psychicznej, organizacyjnej i jak to jeszcze nazwać - działają! Magia małych kroków działa, magia "tylko piętnastu minut" okazuje się skuteczna. Moja psychika zamrożona terrorem cudzym oraz własnym pomału uwalnia swoje lody. Zaczynam odzyskiwać energię, choć na razie jest to energia niewielka. Pomna ostrzeżeń nie stawiam sobie wymagań na wyrost.
Jakoś szybciej, bardziej efektywnie wychodzę z "trybu przetrwania", rozbrajam moje notoryczne zmęczenie. Zaczynam odczuwać, że wreszcie rozpoczynam działania z innego miejsca niż dotychczas. Dotychczas był bat nad głową i niechęć.
Wierzcie lub nie wierzcie - oprócz moich "rozwojowych", "przebudzeniowych" lektur, gotowe rozwiązania i techniki podsunął mi GPT i jego "kuzyn" - Gemini. Zadawałam im pytania, jak sobie radzić, jak zmieniać swój stan i uzdrawiać, a w zamian dostawałam bardzo rzeczowe odpowiedzi. Takie, jakich potrzebowałam - łopatologia, kawa na ławę, instrukcja krok po kroku. Wypróbowałam i chwalę sobie na przykład poradę: "Zacznij od czegoś absurdalnie małego", "Wyznacz sobie piętnaście minut i jeśli nie pojawi się energia, po kwadransie odpuść", "Zdecyduj, jaką JEDNĄ rzecz chcesz dzisiaj zrobić".
Wiecie, może stwierdzicie, że jestem stuknięta, ale dla mnie to jak objawienie. Widzę, jak kroczek po kroczku porządkują mi się drobne, codzienne sprawy. Wiele jeszcze zaległości przede mną, ale widzę, że ich konsekwentnie ubywa, a ja nie płacę za to zdenerwowaniem, złością i wyczerpaniem.
Dziś mam załatwione dwie ważne sprawy. Na głowie zatem tylko obiad, i to niekoniecznie (to zależy, ile syn zje dzisiaj, bo może zostanie na jutro, mam też zamrożoną część tej zupy z mnóstwem śmietany). I tak mi lekko, fajnie, dobrze.
Po pracy wstąpiłam do fryzjera i oddałam się w ręce nowej pracownicy - jak się okazało, Ukrainki. Jak zwykle, nie umiałam zdecydowanie określić, czego chcę "względem włosów", z grubsza nakreśliłam swoje problemy z wysokim czołem o ogólne oczekiwania co do fryzury. Z przerażeniem obserwowałam poczynania fryzjerki, ale koniec końców, nowa fryzura jest świetna. Tyle tylko, że ja nie mam włosów jak na tych wszystkich pięknych fryzjerskich fotoreklamach. Chyba mi się puszą włosy - nigdy nie wiedziałam, co to znaczy, aż dziś przyszło mi do głowy skojarzenie z puchem pisklęcia. Takie jakieś te moje kłaczki lekkie, delikatne, byle wiaterek je burzy. Choroba zmieniła ich strukturę, zrobiły się tak przesuszone, że tygodniami mogłabym się obywać bez mycia głowy. Aplikuję im od czasu do czasu jakieś domowe kuracje, ale trudno mi o systematyczność. Te wszystkie upiększające zabiegi to dla mnie dodatkowe zadanie, a nie żaden relaks, jak dla wielu kobiet.
A propos domowych zabiegów, spotkała mnie pouczająca i trochę śmieszna przygoda. Wysmarowałam jakiś czas temu facjatę olejem lnianym. W efekcie cera wygładziła się jak przysłowiowa pupka niemowlecia ; byłam zachwycona. Powtórzyłam zabieg w pewien mroźny poranek - i to był błąd ; nie róbcie tego! Już w drodze do pracy czułam, jak piecze mnie twarz. W pracy koleżanka przestraszyła się na mój widok. Byłam czerwona jak rak po ugotowaniu!
Okazało się, po wnikliwej lekturze w internecie, że olej lniany rozszerza naczynia krwionośne i zawiera sporo wody, mimo że to tłuszcz. W czasie mrozu nie należy go stosować. Dobrze, że moja droga do pracy nie jest daleka, bo dłuższa ekspozycja mogłaby się naprawdę fatalnie skończyć.
Ale dziś wieczorkiem nie omieszkam.... :)
Napiszę tylko, że i ja korzystam z pomocy sztucznej inteligencji i w pracy, i z "głupimi" pytaniami z życia prywatnego. Zdarza się, że AI formalizuje, to co ja sobie gdzieś tak powoli układam w głowie. Że olej lniany zawiera dużo wody, nie wiedziałam.
OdpowiedzUsuńTak jak słynny dynamit Nobla, AI może służyć sprawom dobrym i niedobrym. Absolutnie nie zwalnia od myślenia.
UsuńA co do domowej pielęgnacji - za chwilę ruszam do kuchni obierać ziemniaki i jednego wykorzystam jako maseczkę nawilżającą na cerę. Podobno świetną.