wtorek, 12 maja 2026

Fontanna

Kiedy tak pisałam o Mai, przyszło do mnie wspomnienie:
Byłam z koleżankami w Sanoku. To X wyszła z inicjatywą, abyśmy spędziły tam dwa dni we czwórkę, bo jeszcze z D. i siostrą X.
Absolutnie zauroczył mnie sanocki skansen, jednak reszta wycieczki była dla mnie trudna. Fatalnie bowiem znoszę upały, męczą mnie i wszystko mnie wtedy podwójnie drażni. Toteż uznałam potem, że bardzo poważnie rozważę wszystkie za i przeciw, zanim przyjmę jakąkolwiek atrakcyjną, zdawałoby się, propozycję. Bo na wycieczce o mało nie pokłóciłam się z D., a poza tym okrutnie zgorszyłam te moje towarzyszki. A czym? Fontanną właśnie.

Przechodziłyśmy przez sanocki rynek, na którym między innymi zainstalowano fontanny. Jakoś tak przyjaźnie wyglądały, inaczej niż taka jedna w moim mieście, w miejscu, które kiedyś "cieszyło się" fatalną reputacją. Półgłosem wyznałam X., że chętnie zanurzyłabym w niej stopy, ale trochę się wstydzę. X. bez wahania skwitowała, że postąpiłabym jak najgorsi menele, więc powstrzymałam swoje zamiary. W drodze powrotnej jednak nie wytrzymałam. Rzuciłam żartobliwie: "Dziewczyny, nie musicie się do mnie przyznawać!" i - o rozkoszy!...

Obolałe nogi były mi za tę kąpiel bezgranicznie wdzięczne. Ja poczułam ulgę i - dosłownie niemal - ostudzenie emocji. Mrużyłam oczy, przekrzywiałam głowę do słońca i było mi po prostu dobrze. Jacyś przechodnie spoglądali na mnie raczej z rozbawieniem niż z naganą.

"Moje dziewczyny" nie komentowały tego, ale po czasie dowiedziałam się, że uznały mnie za niekulturalną. Ubodło mnie to i nawet speszyło, dopiero znacznie później uznałam, że to nie ich problem.
Aż tu Maja Wąsała z tą swoją rozbrajającą, bezpretensjonalnością. Oczywiście nie potrzebuję niczyjego "błogosławieństwa", lecz jednak takie przykłady wzmacniają moją pewność siebie.
Nie tylko włożyła stopy, ale bezwstydnie w tej "swojej" fontannie usiadła. I czy stało się coś strasznego? Ależ skąd.

Kocham takich wolnych ludzi i uczę się od nich odwagi. Mam jej w sobie sporo, ale jeszcze daję się "gasić", jeszcze powątpiewam, czy mi wolno. Ależ wolno, dopóki nikogo nie krzywdzę!

Niech żyje wolność, wolność i swoboda! niech żyje zabawa i... dusza wiecznie młoda! - że tak sobie pozwolę sparafrazować hicior nad hitami z niegdysiejszych wiejskich zabaw (mówcie, co chcecie, fajnie się przy tym tańczyło)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz