sobota, 12 września 2026

Deszcz

Na początek prośba - apel: pomóżmy mojej skrzywdzonej przez los koleżance. Każdy datek zostanie przyjęty z wdzięcznością.
Podam link korespondencyjnie. Chciałam zamieścić go w niniejszym poście, ale nie chcę, by na blogu figurowało czyjeś imię i nazwisko. I tak sporo tu piszę o faktach ze swojego życia, może zbyt sporo.


A poza tym?

Dzień deszczowy, jakby opłakiwał Z. Swoich domysłów co do jej śmierci nie ujawnię, mam jednak gorzką myśl, że być może nie musiało się to zdarzyć. Oprócz choroby mógł to być wynik jej nieostrożności, ryzykanctwa... Nie jakiegoś szalonego, raczej pospolitego, ale jednak ryzyka. Tak często myślimy: a co tam! ten jeden raz... Jednak okoliczności tej śmierci to tylko moje domysły i nie mają już znaczenia. Tylko pogodzić się trudno, że być może miała na to wpływ, że mogła uniknąć śmierci.

Niezbyt często z nią przebywałam, bo pracowała w filialnym punkcie, a ja programowo trzymam się na dystans od współpracowników. Łączyły nas jednak podobne zainteresowania i sposób spędzania wolnego czasu. Z. była osobą ciekawą świata, niezależną. Często podróżowała podczas urlopu w pojedynkę, co bardzo mi imponowało. Interesowały ją wydarzenia kulturalne w mieście. To nie była osoba, która tylko siedzi w domu. Dwa lata temu zaproponowałam jej wspólne wyjście na łyżwy, na co ona chętnie się zgodziła. Żałuję, że nie poznałyśmy się lepiej, ale ja zawsze obawiałam się być za blisko ze współpracownikami. Wiadomo, jak to w pracy: w przypływie szczerości opowiesz o jakimś absurdzie, wymyślonym przez dyrekcję, a przyjaciółce niech się zupełnie bez złej woli gdzieś wypsnie, niech ktoś podchwyci i zrozumie po swojemu... W pracy jestem bardzo powściągliwa, robię swoje i spier... (wybaczcie dosadność).

Przepełnia mnie zaduma: jak wiele przepuszczamy okazji, by żyć pełniej, głębiej, bliżej ludzi i życia. Jakie to wszystko dostępne, a jak mało z tego korzystamy... i jak często okazuje się, że tak, niestety, musiało być (nie zawsze!), takie były warunki, okoliczności, tacy byliśmy - my sami.

Żegnaj, Z., a może - do widzenia, Z.

1 komentarz:

  1. Podałam swój adres pod poprzednim postem z info o zbiórce, napisz na niego, proszę.

    OdpowiedzUsuń