poniedziałek, 14 września 2026

Trudno uwierzyć

Pożegnaliśmy Z. na zawsze. Dziś odbył się pogrzeb. I życie toczy się dalej... jakby się nic nie stało. Tak trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu rozmawiałyśmy...

Po pogrzebie wybraliśmy się ze współpracownikami do lokalu, by się naradzić w sprawach związanych z pracą. Czy coś z tego wyszło, nie wiem, zapytam jutro. Spotkanie bowiem odbiegło od planu. Ponieważ nie rozumiałam rozmów z powodu niedosłuchu, dopiłam swoją kawę, przeprosiłam towarzystwo i opuściłam spotkanie. Nic tam po mnie, skoro nie rozumiem rozmów. Na spotkanie ktoś zaprosił naszą byłą, emerytowaną dyrektorkę. Aktualna nie została wtajemniczona. Czyż to nie mówi samo za siebie?

W miniony weekend pod wpływem jakiegoś impulsu odgrzebałam w internecie sprawę Piotra Sałygi - pamiętnego Niemęża Joanny-Chustki. Znałam już pewne kontrowersje dotyczące tego człowieka, ale to, co przeczytałam o nim po latach, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Facet zamieszany był w bardzo grube przestępstwa, pranie brudnych pieniędzy, oszustwa finansowe na olbrzymią skalę. A taki się wydawał kryształowy, taki podziw budził opiekując się Joanną. Tak wiele osób tak bardzo się na niego nabrało. Jestem pełna zadziwienia (bo przecież nie podziwu) dla jego bezbrzeżnego tupetu, fałszu i braku skrupułów.

Nie ma cudów i nie ma ludzi bez skazy. Gdy ktoś wydaje się ideałem - to dopiero należy wziąć go pod lupę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz