Dziś jakieś zmęczenie odczuwam. Może to pogoda, bo deszczowo, może przerwa w zażywaniu stałych leków. Nie wykupiłam ich na czas, a są wręcz uzależniające. Zrobiłam w domu "minimum programowe" i już leżę w łóżku, a nie ma jeszcze dziewiątej wieczorem.
Zbulwersowałam się dzisiaj, zresztą nie pierwszy raz.
Od kilku dni dostaję na telefon alerty i ostrzeżenia przed atakiem powietrznym na Ukrainę. Dziś wręcz zalecono gotowość na schronienie się. Koleżanka zwolniła się z pracy, bo zadzwoniły do niej przerażone dzieci. Potem w moim telefonie, zupełnie przypadkowo przeczytałam internetowy nagłówek o agresji Rosji na Polskę. Wiadomość tak zredagowano, by nie od razu było jasne, że mowa o napaści z 1939 roku, którego to wydarzenia dzisiaj przypada rocznica. Rocznicę miano uczcić jakimiś syrenami. Uważam, że takie manipulowanie informacją i odbiorcą powinno być surowo karane.
Swoją drogą to była napaść Związku Radzieckiego, ale kto by się tam przejmował drobiazgami - grunt, że są zasięgi!
Przed chwilą siostra przywiozła mi rydze uzbierane na działce. Będzie uczta, ale jutro. Dziś wstawiłam je w pojemniku do lodówki ; chce mi się już spać. Siostra uwielbia grzybobranie, ale do miłośników gotowania nie należy, a leśny plon nie jest dla niej wart wysiłku, nie przepada za daniami z grzybów. Ja natomiast ochoczo wykorzystuję sytuację, bo zbieracz ze mnie kiepski, mało spostrzegawczy. Nie przepuszczam też okazji zaoszczędzenia paru groszy, skoro dostaje mi się żywność w prezencie. Będzie sosik do kaszy, klusek albo makaronu - mniamu, mniam!
Syn znalazł sobie mieszkanie w mieście wojewódzkim. Cena znośna, na zdjęciu pokój wygląda dobrze, odległość od uczelni niewielka. Niebawem wyjedzie, a ja będę oswajać wieczory w pojedynkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz