niedziela, 17 maja 2026

Dobrzy ludzie wśród nas tudzież wyznania starszej pani

Miałam już kłaść się spać, ale podkusiło mnie postukać (w klawisze) na blogu.

Mój kolega jest kochany! Wariat kompletny, bez mojej wiedzy pofatygował się do pracowni protetyki słuchowej i tam wypytał dokładnie o udogodnienia technologiczne dla mnie. Zdał mi potem z tego relację, informując, że trwa właśnie promocja na urządzenie, które pomogłoby mi skupiać dzwięki w czasie grupowej rozmowy. Urządzenie kładzie się np. na stole. Hmm... ciekawe. Mnie też o tym mówiono w zakładzie, ale zapomniałam o tym, bo wtedy nie byłam jeszcze nim zainteresowana.
Urządzenie kosztuje, bagatelka, trzy tysiące, ale po zakończeniu największych finansowych zobowiązań udaje mi się co nieco odłożyć z wypłaty. Bez wielkich "boleści" mogłabym sobie na nie pozwolić. A może by tak...?
Trochę pomarudziłam: "Wiesz, myślałam właśnie, żeby 'se' kupić rower elektryczny". "Rower se jeszcze kupisz", skwitował Z.

Wzruszył mnie chłop! Miałam ochotę go uściskać i serdecznie ucałować. Musiał jednak wystarczyć zwykły "niedźwiedź" na zakończenie naszego kilkuosobowego spotkania.

Było to w czwartek, a dziś niedziela. Pracowicie ją spędziłam sprzątając Mateuszowe dwa mieszkania, ponieważ dziś oboje jego pracownicy okazali się niedyspozycyjni. Stwierdziłam, że skoro mam więcej czasu, korona z głowy mi nie spadnie, a i grosik od kumpla jest nie do pogardzenia.
Nie mogę się jednak nadziwić, jak "połamała" mnie ta robota. Sztywność stawów, ból kręgosłupa i krzyża daje się we znaki. Mój Boże, a kiedyś szedł człowiek na imprezę, wracał o czwartej nad ranem, szedł na ósmą do pracy i nic mu nie było - mówiłam do syna po powrocie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz