niedziela, 20 września 2026

Sobotnio - niedzielnie

Właściwie powtórzyłam się milionowy raz z tą wczorajszą myślą o szczęściu. To już od lat moje głębokie przekonanie: szczęście to stan ducha, to nastrój. Reszta to przyczyny, a te już bywają bardzo różne, indywidualne i względne. Szczęście to dla mnie zwykły dobrostan, komfort fizyczny i psychiczny.

Jestem szczęśliwa, że mam teraz ustabilizowany nastrój, że nie dokucza mi śmiertelne zmęczenie, że chce mi się coś z siebie dawać. A poza tym jesień od wczoraj zachwycająca, wzywają mnie zarośla pełne jarzębin, głogów, dzikich róż. Nie jestem fanką układania wszystkiego pod linijkę, równiutkich chodniczków, trawniczków nienagannie przystrzyżonych, wtrącania się człowieka do natury. choć oczywiście są miejsca i sytuacje, gdzie trudno się bez tego obejść. Wczoraj jadąc na rowerze moją ulubioną ścieżką wśród krzaków, myślałam o tym, że zapewne wyleją tam kiedyś asfalt i skończą sięjmoje sielskie klimaty ; jakiś kierowca skracał sobie drogę tą ścieżką.

Niezmiennie irytują mnie śmieci, niektóre zresztą "kulturalnie" zapakowane w worki. I piźnięte, za przeproszeniem, w krzaki! W domu elegancja-Francja, a poza zasięgiem wzroku - niech się pali, niech się wali. Niepojęty prymitywizm.

Tak czy siak, zignorowałam worki w krzakach, a skupiłam się na urokach spaceru.

Wnioski z czytanego blogu o oszczędnym życiu ma takie, że wymaga to niesłychanego zdyscyplinowania, wypracowania nawyków. Nie mam przy tym na myśli samej kwestii finansowej, ale tego uroczego slow life, którym te zapiski tchną. Te opisy pieczenia chleba w domu, nastawiania wlasnego jogurtu. Wiele razy czyniłam podobne próby i po jakimś czasie mój zapał stygł. Systematyczność zawsze była moją piętą ahillesową., 

Wczoraj jednak zapał miałam. Nastawiłam "pięcominutową" szynkę, zaczyniłam ciasto na chleb i podmłoda "pracowała" całą noc, a za chwilę robię ciasto). Kupiłam warzywa na hurtowe pieczenie, co zamierzam dzisiaj, oraz owoce, bo poczytałam też o szybkim dżemie, tzw. frużelinie. Poczytałam też o kilku trikach dla leniuchów ; na przykład owoce można smażyć ze skórkami i pestkami, podzielone na części, a potem przetrzeć przez durszlak, ciasto upiec mieszane łyżką, a na chleb są przepisy bez zagniatania.

Nie jest to wszystko trudne, najbardziej wymagające jest, jeżeli chce się uczynić to stylem życia, jak autorki bloga. Autorka ze względu na niepełnosprawnego syna nie pracuje zawodowo, a że finanse ma ograniczone i sporo zobowiązań finansowych, uczyniła z oszczędzania styl życia i wyzwanie. I robi to mądrze, nie wyrzekając się przyjemności, bez martyrologii i kwękania. Jestem zachwycona i pełna podziwu.

Niech mi nikt nie gada bzdur, że bycie panią domu to zajęcie pozbawione ambicji. To strategia, planowanie, dyscyplina - to istny biznesplan!

Często marzę o byciu w swojej komfortowej przestrzeni, na WŁASNYCH warunkach. Na slow life, który kocham, byłoby więcej czasu. Na czytanie po pracach, na spacery... Trudno sobie jednak na to pozwolić, gdy się jest jedyną żywicielką rodziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz