poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Ból

Udzielam się w pewnej Facebookowej grupie kobiet, gdzie każdego dnia piszemy, jaką mamy na dany dzień intencję, co dobrego zrobimy dla siebie oraz za co jesteśmy tego dnia wdzięczne. Lubię ten rytuał i bywa mi realnie pomocny w życiu.

Dziś podziękowałam... za ból.

Pełno jest dookoła buntu wobec cierpienia, wołania, że ono wcale nie uszlachetnia. A jednak czasem wzbogaca.

Mój ból wskazuje: nie tędy droga. Każe wybierać, odrzucać to, co mi nie służy. Każe odróżniać bzdury od rzeczy ważnych (to subiektywne oczywiście). Każe odsiać to, co miałkie od tego, co ma sens i wartość.

Dziękuję, bólu.

PS. Pragnę zaznaczyć, że nie mam na myśli bólu fizycznego, tak dojmującego, że odbiera człowieczeństwo i godność. To inna sprawa, o której, na szczęście, wiem niewiele. Potrzeba pokory nie pozwala mi się na temat takowego wypowiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz