sobota, 18 kwietnia 2026

Zdrowe spotkanie

Niedawno pół serio, pół żartem napisałam na Facebooku, że chyba sprzedam telewizor. Odezwała się koleżanka poznana na oddziale dziennym: "Marta, Ty tak poważnie z tym telewizorem?". Stwierdziłam, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pozbyć się urządzenia zajmującego niepotrzebnie sporą przestrzeń w mieszkaniu.

Oboje z synem odwykliśmy od telewizji i zupełnie jej nam nie brakuje. Gdy chcę obejrzeć film czy program, wolę wziąć na kolana laptop i podłączyć słuchawki, bo tak mi o wiele wygodniej.

Przyjechała zatem dzisiaj Zosia ze swoim dziesięcioletnim synem. Zaskoczyło mnie, że mój dwudziestolatek całkiem nieźle się nim zajął, a nie przepada za dziećmi. Ten mały chłopiec jednak jest tak kontaktowy i żywy, że nie trzeba było wymyślać mu zabawy czy tematów rozmów. Przesympatyczne dziecko!
Chociaż jestem niesłychanie dumna z mojego dużego i silnego syna, z nostalgią przytuliłam do siebie takie małe, czułe kurczątko. Mały okazał się kontaktowym pieszczoszkiem, a do tego sam zapytał, czy może nazywać mnie ciocią. Jasne, że się zgodziłam. Z Zosią pogawędziłyśmy sobie miło i na różne tematy. Dostałam od niej doniczkową roślinkę, wino i cukierki "Merci". Telewizor oddałam bez zapłaty, bo ma swoje lata i okazało się, że nie funkcjonuje już najlepiej. Używał go mój mąż, a po jego śmierci teściowa nam go oddała (telewizor, nie męża!).

Mam po tym spotkaniu poczucie, że to było takie przyjemne i zdrowe. Zaprosiłam ich, by jeszcze kiedyś do mnie wpadli.
Takich zdrowych emocji pragnę jak najwięcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz