piątek, 3 kwietnia 2026

Konfrontacja z Ksawerym

Rysy i cienie na wizerunku D. układają się w dość spójną całość. Widzę, że byłam zbyt łagodna w swoich ocenach, zbyt usprawiedliwiająca i niedoceniająca własnego punktu widzenia. No, ale stały za tym dobre intencje. Chyba też nie ja jedna nabrałam się na uroczą fasadę D.

Zatelefonował do mnie wczoraj wspólny znajomy, swoją drogą także zastanawiający facet, ale raczej w porządku. Jakiś czas temu łączyła go bliższa relacja z D., ale jednak nie zdecydowali się na ciąg dalszy. Ona twierdziła, że on jest "dziwny", że nie można na nim polegać. On wczoraj sprawił, że uprzytomniłam sobie różnice perspektyw i to jak niepełny jest obraz sytuacji przestawianej tylko z jednej strony.

On - niech mu będzie... Ksawery (dla żartu i potrzeby anonimowości) - zaproponował kiedyś D. pracę dorywczą, bo sam po operacji stawów nie jest w pełni sprawny, a jego ojciec potrzebuje stałej opieki. D. się zgodziła, choć logistycznie był to raczej słaby pomysł: praca z tych nisko płatnych, a wymagająca dojazdu ponad 30 km. D. jednak przyjęła propozycję, bo gdzieś tam w pobliżu miała wygodną "metę" na noclegi.

Ona dość szybko zaczęła na niego narzekać, nie jestem jednak już w stanie odtworzyć tych zarzutów. Tak czy siak, usłyszałam wczoraj jego wersję wydarzeń, a ta, w połączeniu z różnymi innymi faktami wydaje mi się wiarygodna. D., w skrócie rzecz ujmując, bardzo nierzetelnie wywiązywała się z umowy. Były uniki i mijanie się z prawdą.

Składam razem elementy tej układanki z wizerunkiem D. i wychodzi mi, niestety, portret niepochlebny. Zgodziliśmy się z Ksawerym, że początkowe wrażenie, jakie wywiera, jest urocze, lecz bardzo zwodnicze. Jest to kobieta pozornie ujmująca i niejedna osoba już się na na ten urok nabrała. Wesoła, urocza, szybko zapraszająca do relacji, ale to fasada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz