czwartek, 16 kwietnia 2026

Złość

Tak cudownie było po weekendzie: całe trzy dni bez zmęczenia, z chęcią na jakieś jeszcze działanie po pracy..

Dzisiaj zdycham. Nie mam nawet ochoty opisywać tego dnia. Byłam nadwrażliwa na hałas, głosy w biurze, zwróconą mi bez złych intencji uwagę w pracy...

W pracy dużo muszę ukrywać, o wielu rzeczach nie mówić. Wybaczcie nieeleganckie i nieadekwatne porównanie ale czasami to jak przysłowiowy Żyd za okupacji*...

Czy tak ma wyglądać reszta mojego życia?

Zwariuję! Oszaleję!


...Zagadnęłam mojego dobrego kolegę z Polesia Lubelskiego - i mam do niego żal. Wydawało mi się, że łączy nas spora sympatia i może nawet pewien sentyment. Zapewne łączy, ale tym bardziej zabolało, gdy się dziś poskarżyłam (przy okazji, bo zaczepiłam go w konkretnej sprawie oraz ciekawa, co u niego) na ciężkie obecnie życie, a on nie odniósł się do tego ani słowem.

Faceci!!!
Rozumiem, że to zapewne z bezradności, ale można było napisać choćby właśnie o niej. A tu milczenie. Poczułam dużą przykrość i złość. A także niestety cień niechęci: sam o sobie mówił, że jest jak na mężczyznę miękki, wrażliwy, nieśmiały - ale do cholery, niech się pięćdziesięcioletni chłop nie zasłania nieśmiałością!


*Gdy byłam dzieckiem, tak mi czasem mawiali dorośli: "Masz tu tyle do gadania, co Żyd za okupacji!". Stąd ten mono niewybredny, ale jakże dosadny cytat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz