poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Zmiana narracji i zaskakujący punkt widzenia

 Niepełnosprawna jestem właściwie od urodzenia, ale zawsze żyłam gdzieś na pograniczu świata zdrowych i chorych, bo niepełnosprawności, jak wszystko w życiu, są większe i mniejsze.

W ostatnich latach zrobiło się tego "trochę" więcej i zaczynam odczuwać, co znaczy wykluczenie, brak zrozumienia (nie mylić z empatią, bo na ogół ludzie są jednak życzliwi). Odczuwam, jak bardzo bywamy niewygodni dla zdrowych. Widzę szczególnie jaskrawo, że ludzie jak ognia boją się tego, co trudne i niewygodne. Unikają na przykład niezbyt wesołych tematów, bo chcą się bawić i udawać że problemów nie ma. Ludziom się nie chce chodzić wolniej, gdy ktoś nie nadąża, nie chce się siedem razy powtarzać czegoś, czego nie usłyszał niedosłyszący. Gdy wspomnę o czymś, co jest trudne, ale jest po prostu faktem nie do zignorowania, słyszę że narzekam. Dużo musimy ukrywać i udawać, żeby jakoś w tym społeczeństwie funkcjonować.
Moje kontakty z ludźmi bardzo się przez to przewartościowują. Było mi przykro, ale poszłam po rozum do głowy i zmieniam narrację: nie jestem gorsza i niewystarczająca - po prostu wyznaczam standardy ludziom wokół mnie. Naturalna selekcja. Dura lex, sed lex.

***

Jakiś czas temu doszło wreszcie do skutku spotkanie ze współpacjentami z oddziału, gdzie spędziłam lato. O dziwo, zaistniałam w roli inicjatora i wyobraźcie sobie - spodobała mi się ta rola. Jakoś mi przydała pewności siebie i tego, co we mnie mocno teraz rezonuje: jestem tu i nie przepraszam za ten fakt. "Bezczelnie" zajmuję miejsce w świecie,bo skoro się na nim pojawiłam, mam do tego niezbywalne prawo.
Na spotkaniu był nas "dziki tłum" - ze mną cztery osoby, w tym mój ulubiony kolega. Miałam okazję zostać z nim dłużej, bo miał więcej czasu do odjazdu pociągu, a mnie jako miejscowej nie gonił czas.
Kolega mi powiedział, że woli, bym siedem razy poprosiła o powtórzenie zdania niż potakiwała udając, że nie słyszę. Dzięki niemu odkryłam Amerykę!
Uświadomiłam sobie, że moje udawanie to przejaw... braku troski o rozmówcę. Braku szacunku. Przecież tak samo jak ja potrzebuję kogoś usłyszeć, tak samo druga strona potrzebuje zostać naprawdę usłyszana i wysłuchana.
Rzadkie to podejście. Po tej rozmowie jeszcze bardziej lubię X.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz