niedziela, 26 kwietnia 2026

Przekornie bez tytułu

Facebook zdominowały dwie sensacje: tragiczna śmierć posła na Sejm Łukasza Litewki oraz nie mniej tragiczna śmierć kobiety zabitej przez niedźwiedzia w pobliżu Bieszczadów (bo to ponoć jeszcze nie Bieszczady stricte). Aż wre, aż huczy! Świadomie nie zabieram głosu, choć  na Fejsie bywałam bardzo impulsywna. Uczę się dystansu i niebabrania się w błocie.

Pomijając wszelkie kontrowersje pod tytułem "człowiek i przyroda" oraz osobisty dystans do hymnów pochwalnych wobec pana posła (ile już niechlubnych kart ukazał czas!), nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mnóstwo osób emocjonalnie i mentalnie żeruje na tych smutnych faktach, ochoczo lansując siebie i swoje tzw. ego... i tyle! Swoją drogą, choć nie lubię teorii spiskowych, nie są mi obce myśli, że ktoś Litewki baaardzo nie lubił...

W piątek byłam na spotkaniu w Kręgu po dłuższej przerwie. Choć było szczerze, głęboko, osobiście, wróciłam z jakimś niezadowoleniem, zmęczona. Po raz kolejny, tym razem z wielką mocą, poczułam, że jednak nie jest to "moja" przestrzeń i nawet podzieliłam się tym w kręgu. Choćby otaczali mnie najcudowniejszy ludzie, pewnych spraw nikt za mnie nie "załatwi", moja droga jest teraz mocno pojedyncza, a raczej - powiedziałabym - detaliczna. Karmi mnie spokój i bardziej indywidualne spotkania, gdzie naprawdę w pełni i blisko może zaistnieć człowiek z człowiekiem. W kręgu niby jest głębia, ale ośmielę się stwierdzić, że to głębia pozorna, albo - inaczej - przelotna. Jesteśmy razem dwie godziny, a potem każdy odchodzi do swojego życia i swoich spraw, nie bardzo się interesując, co u kogo słychać. Nie ma czasu nie ma warunków na prawdziwe zaprzyjaźnienie się z tymi ludźmi. Nie tego szukam i cieplej, lepizej się czułam po odwiedzinach koleżanki, która ostatnio była u mnie z synkiem. A przecież nie filozofowałyśmy, "z czym przychodzisz?", "co zabierasz z naszego spotkania?", nie "smrodziłyśmy" kadzidełkami i nie wysyłałyśmy w świat intencji spotkania.

Z całym szacunkiem dla kręgu - zwyczajność, tak zwana normalność jest najpiękniejsza.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz