środa, 27 maja 2026

Meldunek popołudniowy.

 Jakie to teraz aktualne: dbanie o relaks i reset, ochrona siebie przed przebodźcowaniem i wyczerpaniem - a w tym wszystkim potrzeba ogarniania codzienności i normalnego funkcjonowania. Każdy dzień to walka, a w tej walce zdarza się co jakiś czas nokaut. Po każdym takim ciosie trzeba zbierać się od nowa. Huśtawka!!! (Wykrzykników mam ochotę kropnąć dziesięć).

Dziś jestem nieco podniesiona na duchu, ale nadal bardzo zmęczona. Po powrocie z oddziału, już w domu, poczułam, że drażni mnie nawet jaskrawe słońce. Jakoś instynktownie zasłoniłam okna, chociaż przecież zawsze marudzę. gdy ktoś to robi w pomieszczeniu, że w grobowcu należę się do woli po śmierci, a teraz chcę dziennego światła. Zawsze żartuję, że jestem na baterie słoneczne. Dziś jednak pół godziny w półmroku i ciszy dały mi prawdziwe wytchnienie. Czuję pewien przypływ sił i jakoś samo z siebie zaczyna mi się chcieć cokolwiek zrobić. Pytanie, czy wykorzystać przypływ siły na dalsze karmienie swojej energii czy też na nadrabianie zaległości spowodowany wczorajszym potężnym zjazdem.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz