sobota, 30 maja 2026

Zajawka

Nigdy nie interesowałam się znaczeniem słowa "Zajawka". Wiedziałam że tu i ówdzie się go używa, ale mnie ono do niczego nie było potrzebne. Aż w końcu się dowiedziałam, bo użył go mój dobry znajomy, i - spodobało mi się.

Mam teraz zajawkę na samotne spacery. Ale nie takie ot, spacery dla spacerów. Bacznie chłonę przyrodę, ciszę i myśli, które przychodzą mi do głowy. Dawniej przepływały przeze mnie, aż tu niespodziewanie przyszła mi ochota je utrwalać, notować, przyłapywać na gorącym uczynku. Niczym przedwojenna pensjonarka zabieram ze sobą notes na te moje włóczęgi i przelewam na kartki różne pomysły, inspiracje, refleksje oraz emocje. Napisałam nawet wiersz, który według GPT nie jest skończoną grafomanią.

Do lasu, łąk i przyrody na wyciągnięcie ręki tęsknić będę już chyba do końca moich dni. W takich warunkach się wychowałam i to najbardziej karmi moją duszę. Niestety, mieszkam w mieście i do lasu muszę dojechać, a środki lokomocji mam ograniczone. Czasu też nie zawsze starcza. Chciałoby się zwyczajnie po pracy (jak kiedyś po szkole) wyskoczyć z domu w objęcia natury. Niestety, muszę się zadowolić miejskim parkiem albo pobliskimi zaroślami przy wydeptanych polnych drogach. Jednakże i w zaroślach wzdłuż torów można zachwycić się kukułką albo kaliną, która właśnie kwitnie. Odprężam się w takiej scenerii i wypoczywam.

Przedwczoraj przydarzyła mi się historyjka niemalże filmowa. Siedziałam sobie na miedzy przy takiej polnej drodze w pobliżu torów kolejowych i skrobałam w notesiku. Przejeżdżający samochód aż się zatrzymał na mój widok, a z samochodu wychynął kierowca (cholewka! jaki przystojny!) i z szerokim uśmiechem zapytał, czy się uczę przy tej drodze. Nie popisałam się błyskotliwością i wyjaśniłam, że potrzebuję sobie coś zanotować i że mnie na spacerowanie "nabrało". Kierowca pojechał dalej, zostawiając mnie uśmiechniętą.

Zawsze powtarzam, że w domu nie "wysiedzi" się pewnych wspomnień, wrażeń i przeżyć. Może nie są wielkie, ale cegła po cegle, okruch po okruchu budują mój wewnętrzny krajobraz.



A to zdjęcie wzięło się z szalonej chętki rozwalenia się na miedzy wśród traw. Niestety krępowała mnie bliskość osiedli i ludzi. Położyłam więc na ziemi aparat, by choć on spojrzał na swiat z innej perspektywy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz