piątek, 5 czerwca 2026

Kolejne wieści

Doszłam do wniosku, że najwyższy już czas na decyzję: zostać na oddziale czy opuścić go na własne żądanie? Odstawiając na boczny tor wahania i wątpliwości poprosiłam oddziałową kierowniczkę o rozmowę. I co wynikło z rozmowy?
Zostaję, ale w poniedziałek proszę oddziałowego pana doktora o konsultację w sprawie farmakoterapii. Średnio mi się uśmiecha dodawanie kolejnych tabletek do tych, które zażywam od lat, ale jeśli ma to poprawić jakość mojego życia - nie zawaham się. Pani C. powiedziała, że moja wzmożona potrzeba snu może świadczyć o zaburzeniach depresyjnych. Liczę na podniesienie energii i wyciszenie wahań nastroju, bo mam spore.
Tu zaskoczenie: sądziłam - o, naiwna! - że decyzja co do leków należy do lekarza. Tymczasem dowiedziałam się, że na oddziale zakłada się, że pacjenci są pod stałą opieką psychiatry (skoro takowy kieruje na odział), który przepisuje (bądź nie) lekarstwa. Na oddziale pacjenci sami decydują, czy życzą sobie kontynuować farmakoterapię, czy też próbują sobie radzić bez niej. Nigdy bym nie pomyślała... Cokolwiek mnie to złości, że pacjent, który nie drąży, nie docieka, pozostawiony jest sam sobie. Przecież nie zawsze nawet wiadomo, że o coś można zapytać, nad czymś dyskutować.

Mojego niedosłuchu nie przeskoczę, muszę się nauczyć z nim współpracować i nie bać się prosić innych o wsparcie. Postanowiłam jednak, a dziś umocniłam się w tej decyzji, że odwiedzę Polski Związek Głuchych w naszym mieście. "Głuchych" brzmi okropnie, ale jak zwał, tak zwał - byle tylko pomogli. Poproszę o pomoc, wskazówki, jak żyć z aparatami, poznam może ludzi, którzy poradzili sobie z takimi problemami, jakie obecnie są moim udziałem.

No i dupsko trzeba ruszyć w sprawie renty. Boję się, odwlekam, a mam realną szansę ułatwić sobie życie. Dookoła oczywiście defetyzm, straszenie nieżyczliwymi, nawet chamskimi komisjami - ale przecież nie każdy ponosi na tym polu porażkę, więc czemu akurat mnie nie mogłoby się udać? Mam takie schorzenia, że moja "rodzinna" lekarka zrobiła wielkie oczy na widok mojego wypisu z neurochirurgii. Mam leczenie psychiatryczne, mam przewlekłe autoimmunologiczne schorzenie. Mam w cholerę argumentów.
Eeech! Mogłabym pracować na pół etatu i mieć siły na te wszystkie spacery, pisanie wierszy po godzinach, dokończenie kilku planów, na które teraz sił brak. Odżyłabym może.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz