niedziela, 7 czerwca 2026

Onufry* (nie Zagłoba!)

Dobiega końca zupełnie udany popiątek.

Wczoraj do popołudnia sprzątałam u Mateusza, bo jego "robotnicy" byli niedyspozycyjni. Żartowałam, że zapłacił mi w naturze, bo w lodówce znalazłam dwa koszyczki truskawek i gdy zapytałam, co z nimi zrobić, odpisał: "Weź je sobie". Dzięki temu na obiad miałam dziś owocową rozpustę z makaronem :)
Druga połowa upłynęła mi w domu na jakichś banalnych czynnościach i płytkiej drzemce w międzyczasie. Z tej drzemki wyrwał mnie telefon od byłego męża D. Były D. pytał, czy może mnie odwiedzić, bo jest w naszym mieście. Zgodziłam się.

Były - dajmy na to, Onufry zaimponował mi poniekąd. Nigdy nie stronił od alkoholu, a piwa stanowczo nadużywał. Nie był typowym uzależnionym, ale chętnie korzystał z różnych okazji i był to stały element jego życia towarzyskiego. Po rozstaniu z D. zagłuszał ból i "pił wódkę jak dzieci mleko" (rozbawił mnie tym powiedzonkiem. Trwało to do momentu, gdy w maju rok temu wybudził się w środku nocy, rozpłakał się i od tamtej pory nie tknął ani kropli żadnego trunku. Byłam świadkiem, jak odmawiał poczęstunku na wycieczce organizowanej przez PTTK, gdzie się spotkaliśmy w same ostatnie walentynki.

Wygląda na to, że Onufry otrząsnął się po tej uczuciowej porażce i rozpoczął swoje życie od nowa. Z optymizmem opowiadał mi o regularnych wyjazdach na rajdy, o ludziach, których poznał, o mozolnym odbudowywaniu relacji z własnymi dziećmi, bo i tu miał kiedyś zawirowania. Mówił, że życie bez picia smakuje zupełnie inaczej, nieporównywalnie lepiej. Mam wrażenie, że to taki zapał neofity, pierwsza euforia po odzyskaniu siebie, ale wiem, jak budujące przeżywa się wtedy emocje (budowałam życie od nowa po rozstaniu i otarciu łez). Życzę mu dobrze. Chociaż zachował się swego czasu bardzo niestosownie wobec mnie, zrehabilitował się później i teraz mamy relację opartą na koleżeństwie i wzajemnym poszanowaniu.

*Jasne, że kolega ma na imię inaczej, ale dla "ochrony danych" pozwoliłam sobie na żart z tym Onufrym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz