sobota, 20 czerwca 2026

Bolączki i małe zwycięstwa

O, rany! chyba jestem z siebie dumna.

Nie bardzo pojmuję dlaczego moje zmagania z kursem korekty tekstów, a raczej końcowym testem egzaminacyjnym trwały tak długo. Rozciągnęło się to w czasie na lata - aż mi wstyd. Dziś odwaliłam kawał dobrej roboty, aczkolwiek - przyznaję - przy wydatnym wsparciu sztucznej inteligencji. Jednakże jest ona zdradliwa i wolałam na bieżąco weryfikować informacje. Nie zmienia to faktu, że praca przez to bardzo się usprawniła i przyspieszyła. Ten sukces niezmiernie podniósł mnie na duchu, bo złapałam wcześniej potężnego "doła".

W grupie wciąż mi trudno. Liczyłam na pogaduszki jeden na jeden z moim kolegą, ale "capnęły" go dwie rozmowne kobietki i całkowicie zdominowały jego uwagę. Zwierzają mu się, chichrają się wszyscy razem, a on wyraźnie jest z tego zadowolony. Nie żałuję mu, ale szkoda mi relacji i bywam zazdrosna jak podlotek.. Oczywiście nie przyznaję się ;)

Wczoraj dopadło mnie takie poczucie izolacji, przeładowania hałasem, samotność, że nie wytrzymałam i poszłam na stronę wypłakać się. Na oddziale jednak nigdzie i nigdy człowiek nie jest sam. Zauważono mnie, może ktoś "doniósł"? Oddziałowa pielęgniarka zaprosiła mnie do swojego gabinetu, pocieszała zapewniając o mojej wartości. Niespecjalnie to poskutkowało. Potem przyszła porozmawiać "przydzielona" mi psycholożka.

Po powrocie do domu czułam się tak wyczerpana i smutna, że odwołałam wszystkie swoje popiątkowe plany: warsztaty rękodzieła i dzisiejszą wycieczkę w Beskid Niski z PTTK. Rano snułam się przygnębiona, ale w końcu zdecydowałam zająć się czymś pożytecznym. A że wszystko leciało mi z rąk, wybrała zajęcie o "niskim progu wejścia" czyli zarzucony kurs korekty tekstów. Jestem w ciężkim szoku, jak wiele udało mi się dzisiaj zrobić! Jakiś umysł jaśniejszy i więcej pomyslów na usprawnienie sobie pracy... i sztuczna inteligencja. Chociaż trzeba ją sprawdzać, bo jest zdradliwa, bardzo mi pomogła. Wybitnie poprawiło mi to humor.

Poczytałam też na temat moich starych aparatów słuchowych. Z nimi jednak czuję większy komfort, więc postanowiłam sprawdzić, czy mają jakieś udogodnienia w postaci mikrofonów, by wzmacniać dźwięk w trudniejszych warunkach. Podobno takowe istnieją. Po niedzieli idę do gabinetu i proszę o przetestowanie.

A w konkursie przyrodniczym zajęliśmy z kolegą drugie miejsce na sześć drużyn. Do wygranej zabrakło nam wiedzy co do koloru sasanek oraz ilości ramion płatków śniegu.

2 komentarze: